Do czego prowadzi nieleczona nerwica? cz. 2

Wielu osobom ciężko sobie z początku wyobrazić, że nerwicę można skutecznie wyleczyć czymś innym niż lekami. Jak to się dzieje, że psychoterapia „pomaga”? Często spotykam się w pracy z pytaniem: „Jak sama rozmowa miałaby rozwiązać moje problemy?” lub „Co mi da mówienie o moich natrętnych myślach i obawach, że poważnie zachoruję?” Z psychoterapią jest podobnie jak z daleką podróżą. Z miejsca, z którego wyruszamy, trudno wyobrazić sobie czekające przed nami krajobrazy i widoki. Nie sposób też przewidzieć co zobaczymy i co w nas z wyprawy zostanie, jednak na pewno nabierzemy nowej perspektywy i nie pozostaniemy tacy sami.

Schorzenie zwane popularnie nerwicą nazywane jest we współczesnej psychologii „zaburzeniem lękowym” – przeczytacie o nim w jednym z naszych wcześniejszych wpisów. Nie bez przyczyny – mimo różniących się od siebie objawów i przebiegu choroby wspólny dla wszystkich przypadków tego zaburzenia jest silny i niezrozumiały lęk, który zdaje się nie mieć logicznej przyczyny. W trakcie trwania terapii okazuje się, że ów lęk przewrotnie czemuś służy i „jest nam potrzebny”. Chociaż bywa niesłychanie uciążliwy, to najczęściej chroni nas przed wyzwaniami oraz zmianami, które nieraz bardzo trudno jest podjąć.

Ktoś może np. obsesyjnie bać się jazdy tramwajami czy jakąkolwiek formą komunikacji publicznej. W trakcie terapii wychodzi na jaw, że ta osoba żywi ogromną nieufność do ludzi, ponieważ w przeszłości doznała dotkliwego upokorzenia. Ma w stosunku do innych wiele lęku ale także złości, chęci odwetu i trzymania się „na bezpieczny dystans”. Niewygodny i drażniący objaw pozwala takiej osobie chronić się przed doznawaniem tych przykrych uczuć. Innym przykładem osoby z zaburzeniami lękowymi jest ktoś cierpiący z powodu lęku przed doznawaniem przyjemności. Najczęściej w toku pracy okazuje się, że w przeszłości z różnych powodów przeżywanie przyjemności kojarzyło się tej osobie z ogromnym poczuciem winy. W życiu dorosłym uraz z dzieciństwa powtarza się wielokrotnie. Taki człowiek boi się zatem i unika różnorodnych sytuacji, które mogłyby prowadzić do odczucia przyjemności czy rozkoszy. Najczęściej przy tym nie jest w stanie zauważyć, że wszystkie te sytuacje łączy ich potencjał przyjemności.

Oczywiście praca z powracającym uporczywie objawem potrafi być żmudna. Pojawia się nie jeden, lecz wiele sposobów rozumienia tego, co dzieje się i dlaczego. Z czasem przynosi ona jednak efekty i trwałe ukojenie w postaci redukcji lub całkowitego ustąpienia symptomów. Pozostawione same sobie potrafią one jednak znacznie utrudnić człowiekowi funkcjonowanie, a lęk paraliżować i odbierać wszelką radość.

Można powiedzieć ogólnie, że zaburzenia lękowe chronią nas przed doznawaniem pełnej intensywności życia. Tworząc objawy i skupiając się na nich odwracamy uwagę od tego, co w naszym odczuciu jest nie do wytrzymania. Samo życie z jego przejawami, różnorodnością i zmiennością jest dla osób cierpiących z powodu nerwicy bardziej przerażające od najbardziej męczących objawów, chociaż na początku terapii niewiele na to wskazuje. Niekiedy lęk bywa tak intensywny i uciążliwy, że trudno się cieszyć najprostszymi rzeczami. Niewyleczona nerwica oznacza, że irracjonalny lęk towarzyszy komuś nawet przez całe życie i zmusza do unikania niezliczonych sytuacji, przez co traci się wiele cennych doświadczeń i szans.

Autorka: Agnieszka Skawińska, tel: 506 284 093, e-mail: psychoterapia.a.skawinska@gmail.com