Co to znaczy, że w terapii zajmujemy się dzieciństwem?

Na to pytanie można odpowiedzieć w różny sposób. Każdy z nas ma w sobie zarówno tę dojrzałą, logicznie myślącą, autorefleksyjną część, jak i taką silnie reaktywną, która z trudem bierze odpowiedzialność za swoje zachowania. Dominacja tej drugiej wskazuje na problemy, których przyczyn można doszukiwać się w przebiegu dzieciństwa.

Dziecko w swoim życiu przechodzi przez różne etapy, podczas których rozwija swoje umiejętności – motoryczne, emocjonalne i umysłowe. Roczne dziecko uczy się mówić „nie”, granice psychiczne dopiero się kształtują. Jego „nie” oznacza: „to nie ja”, gdyż wtedy następuje pierwsze rozróżnienie pomiędzy „ja” a „inni”. Podczas tak zwanego buntu dwulatka młody człowiek uczy się własnej woli – odmiennej od tej rodziców. Dziecko zaczyna być świadome swoich pragnień i czasem w bardzo trudny do przyjęcia sposób uczy się ich okazywać. Dwulatek powoli rozróżnia swoje dążenia, stają się one dla niego świadome i gdy czuje się na tyle bezpiecznie w relacji z rodzicami, to zaczyna je wyrażać. Te doświadczenia stają się podstawą do silnego przeżywania swojego „ja”. Jeśli z jakichś powodów ten proces zostanie zakłócony (np. z powodu ogromnego stresu w rodzinie albo nieodpowiedniej reakcji na trudne emocje dziecka), to może doprowadzić do niepoprawnego rozwoju lub wręcz jego zahamowania. Konsekwencjami takich zaburzeń są takie zachowania w dorosłym życiu, kiedy nie potrafimy się złościć albo wręcz tej złości nie czujemy. Dziecięcy pierwiastek w nas może się przejawiać poprzez:

– bardzo mocne skupienie na sobie,
– obawę przed wyrażaniem emocji,
– obawę przed zawstydzeniem.

Zadanie terapii  polega między innymi na ponownym doświadczeniu tego, co w nas wciąż niedojrzałe i utrudnia świadome życie. Zajmowanie się przeszłością w tym rozumieniu, to zajmowanie się „naszym wewnętrznym dzieckiem” i otaczanie go na nowo opieką.

Co mogą oznaczać myśli o rezygnacji z terapii?

Myśli o rezygnacji z terapii towarzyszą pacjentom którzy stoją przed bardzo bolesną dla nich konfrontacją, buntują się przed uświadomieniem sobie spraw, z którymi będą musieli się zmierzyć. Lęk przed tym często prowadzi do chęci ucieczki, czyli zakończenia terapii. Towarzyszą temu takie myśli, jak: „dalej już nie pójdę, to dla mnie zbyt trudne”, „ta sprawa jest nie do przejścia” itp. Z czasem jednak okazuje się, że było to nie do przejścia tylko wiele lat temu (np. w domu, w którym nie można było się złościć), a obecny świat i nowe relacje dają zupełnie nowe możliwości. Podczas sesji terapeutycznej nierzadko padają słowa: „mam już dość” lub „to nie ma sensu”, wyrażające opór i przywiązanie do tego, co stare i znane, chociaż przecież mocno raniące. Pamiętajmy, że chęć wyzdrowienia mocno w nas walczy, szukajmy nowych rozwiązań!

autorka: Agnieszka Skawińska, tel: 506 284 093, e-mail: psychoterapia.a.skawinska@gmail.com